Gratis Versand in ganz Österreich
Bookbot

Leopold Tyrmand

    16. Mai 1920 – 19. März 1985
    Dziennik 1954 w.2021
    Siedem dalekich rejsów
    Zły
    DZIENNIK 1954 WERSJA ORYGINALNA
    Diary 1954
    Filip
    • 3,9(283)Abgeben

      Sommer 1943: Der dreiundzwanzigjährige Filip, knapp aus sowjetischer Gefangenschaft entkommen und mit falscher Identität nach Deutschland geflohen, taucht als französischer Fremdarbeiter in Frankfurt am Main unter. Frech und von sich eingenommen, verschafft er sich eine Anstellung als Kellner im renommierten Parkhotel, das als Luxusherberge für Nazi-Bonzen gilt – in der Absicht, den Krieg »im Auge des Orkans« zu überleben. Filip ist ein temporeicher Schelmen- und Hotelroman über einen ›jüdischen Felix Krull‹, der leichthändig und aus einer wenig bekannten Perspektive ein lebendiges Stimmungsbild einer deutschen Großstadt während des Kriegs entwirft. Dieser fabelhafte wie wichtige autobiographische Roman des rebellischen polnischen Bestsellerautors, der nun erstmals auf Deutsch vorliegt, lädt dazu ein, einen weltoffenen europäischen Erzähler zu entdecken.

      Filip
    • Diary 1954

      • 400 Seiten
      • 14 Lesestunden
      4,2(6)Abgeben

      Through personal reflections, the diary captures the stark realities of daily life under Communist rule in Poland. Leopold Tyrmand, a survivor of World War II, provides a poignant critique of the regime's absurdities and deceptions, paralleling the experiences of other dissidents like Czeslaw Milosz and Václav Havel. Written after his newspaper was shut down for defying the Communist narrative, this work serves as a powerful testament to resistance and the struggle for truth in a repressive society.

      Diary 1954
    • Książka ta dostarcza pełnego obrazu życia w socjalizmie, szczególnie z perspektywy inteligenta warszawskiego. Na kartach „Dziennika 1954” spotykamy znane postacie, takie jak Herbert, Jasienica, Kisiel czy Turowicz. Autor, młody pisarz i znakomity obserwator, dzieli się swoją prozą i poezją, zanim zostanie na stałe usunięty z Polski. Tyrmand opisuje swój dziennik jako świadectwo dla samego siebie, dokumentujące jego życie, pragnienia, myśli oraz epokę, w której żyje. Pragnie sprawdzić swoje słuszności i możliwości, co jest utrudnione przez jego aktualną sytuację. Nie odnajduje się w kontemplacji ani w tworzeniu dla samego aktu, lecz czuje silną potrzebę dzielenia się swoimi przemyśleniami z innymi. Jako dziennikarz, jego myśli są dynamiczne i nieustannie się zmieniają, co sprawia, że nie wierzy w możliwość stworzenia dzieła sztuki, które nie byłoby skierowane do konkretnego odbiorcy. W związku z tym, postanawia, że pisanie dziennika przyniesie mu ulgę.

      DZIENNIK 1954 WERSJA ORYGINALNA
    • Książka – legenda. Najpoczytniejszy kryminał napisany w czasach PRL-u. A tak naprawdę niezwykle inteligentnie opis Polski Ludowej, przebrany w str�j ni to kryminału, ni to romansu, ni to westernu. Zaczyna się od tajemniczych napad�w. Z tym, że wszyscy atakowani – to bandziory. Ludowa milicja staje na głowie, by dostać jedynego sprawiedliwego, szeryfa bez twarzy, kt�ry sprawia, że ludzie zaczynają się czuć bezpieczni. Podziemny światek Warszawy rusza na wojnę. Bohater ma tylko jeden znak rozpoznawczy, niezwykłe, świetliste spojrzenie. A dodatkowo w tle historia miłosna, kt�rej osią jest Marta Majewska, niechcący wciągnięta w przestępcze życie Warszawy.

      Zły
    • Powieść skrojona po mistrzowsku. Wartka, choć kameralna akcja, błyskotliwe dialogi, barwne niejednoznaczne postacie. A wszystko rozgrywa się na tle malowniczego portowego miasteczka, Darłowa, zanurzonego w powojennej atmosferze niepewności i strachu w obliczu nowej władzy, likwidującej krok po kroku prywatną własność. W centrum zaś dwoje bohaterów przypadkowo zainteresowanych tym samym zaginionym dziełem sztuki: tryptykiem Eryka Pomorskiego. Ona – historyk sztuki z Warszawy, on – człowiek bez imienia, zwany Nowakiem, właściwie znikąd, dziennikarz, myślący o ucieczce z komunistycznego kraju i potajemnym wywiezieniu obrazu. Miłość komplikuje wszystko, tym bardziej, że chwilami można odnieść wrażenie, iż cicha zawzięta rywalizacja między zakochanymi zniweczy ledwo rodzące się uczucie. Tyrmand stworzył bohaterów, których przeżycia budzą u czytelników rosnące z kartki na kartkę pragnienie – aby im się powiodło, aby potrafili przełamać wszelkie bariery, a kapryśny los nie pokrzyżował ich planów...

      Siedem dalekich rejsów
    • Gdy wychodziłem z domu, przyszło mi ni stąd, ni zowąd na myśl, że to, co piszę w dzienniku, może mieć wartość nieprzemijającą. Może nawet doniosłą. Już kiedyś o tym myślałem, lecz zdało mi się robieniem z siebie samego balona. Dziennik to psychiczne odprężenie na prywatny użytek i to musi wystarczyć. Dziś wydało mi się, że to, jeśli przetrwa i dotrze do drukarskiej prasy zostawi po mnie ślad. W związku z czym wynikł nowy problem: kto jest tego adresatem? Po prostu Polacy i ludzie? Zbyt ryzykowne. Wolałbym za mych czytelników tych, którzy przetrwają komunizm. Ale tych także, co jeszcze nie zapomnieli jego trupiego ciężaru na grzbiecie i dławiącego uchwytu na szyi. To idealna publiczność, bezbłędny odbiorca. Taki tylko nasłodzi się naprawdę tym, co ja sam uważam w tym dzienniku za wartość - a mianowicie nieustępliwością.

      Dziennik 1954 w.2021
    • Książka ta oferuje pełen obraz życia w socjalizmie, skupiając się na doświadczeniach inteligenta, zwłaszcza warszawiaka. W Dzienniku 1954 pojawiają się postacie takie jak Herbert, Jasienica, Kisiel i Turowicz, co nadaje kontekst i głębię relacjom. Autor, młody pisarz i znakomity obserwator, dzieli się swoimi przemyśleniami i emocjami, które prowadzą do jego późniejszej emigracji z Polski. Tyrmand opisuje Dziennik jako świadectwo dla samego siebie, odzwierciedlające jego życie, pragnienia i myśli, oraz epokę, z którą jest nierozerwalnie związany. Wskazuje na potrzebę weryfikacji swoich przekonań i możliwości, które są ograniczone przez aktualną sytuację. Nie czuje się kontemplacyjny ani nie ma daru tworzenia dla samego aktu tworzenia. Jak zauważa Kisiel, ma silną potrzebę dzielenia się swoimi myślami z innymi. Czuje się dziennikarzem z powołania, co sprawia, że jego przemyślenia szybko się dezaktualizują. Dlatego postanawia, że prowadzenie dziennika przyniesie mu ulgę.

      Dziennik ilustrowany 1954
    • Tyrmand warszawski to zbi�r felieton�w o Warszawie drukowanych w latach 1946-1953 w Stolicy i Tygodniku Powszechnym. Autor powr�cił po wojnie do Polski ? gł�wnie z miłości do Warszawy. I właśnie ta miłość, z kt�rą się bynajmniej nie krył, jest osnową wszystkich jego tekst�w na temat naszej stolicy. Jego zdaniem: ?...wszystko, dziejące się poza Warszawą, było niedobre, nudne, niewłaściwe i pozbawione wdzięku?. Tezę tę z wdziękiem rozwija w felietonach.Tak samo wszystko, dziejące się w Warszawie, jest dobre, interesujące, właściwe i pełne czaru i uroku. Przykład ? proszę bardzo: gdy w Łodzi pada deszcz w Wielkanocne święta, jest to tylko i wyłącznie winą Łodzi, bo tylko w takim mieście może w Wielkanoc padać deszcz. Gdy natomiast Warszawa ma nad sobą złą pogodę w każde święta, można, a nawet należy to wybaczyć. Bowiem winna jest pogoda, a nie miasto. Na pewno. A zresztą w Warszawie, na Wielkanoc musi być ładnie...

      Tyrmand warszawski
    • To są moje porachunki osobiste z komunizmem i z ludźmi w komunizmie. Kogo nie interesuje ich prywatność lub razi wąskość ich perspektyw, niech dalej nie czyta. Dalej mowa będzie o gnojeniu i z tego tylko wynikają moje uogólnienia i manie. Może byłem pomyłką w historii, może się spóźniłem i wygłupiałem, zgoda, ale próba postępowania zgodnie z własnym sumieniem jest zawsze probierzem uczciwości. Zresztą nie byłem jeden: każdy toczy tam taką osobistą i prywatną walkę z aparatem nacisku na świadomość, z wszechobejmującym kłamstwem, z super-pozorem. Tylko że większość zgadza się na własną klęskę, nieliczni - na tzw. honorową przegraną, jeszcze mniej - na remis. Ja nie chciałem się poddać i ustąpić; może to głupie, ale przecież o to samo wojowaliśmy z Hitlerem - obowiązywała wszak wtedy zasada, że jest w końcu coś, z czego nie można ustąpić.

      Porachunki ososbiste
    • Leopold Tyrmand, prekursor jazzu w Polsce, odpowiada na pytanie: co to jest jazz! Książka ta nie ma charakteru ani formy podręcznika, leksykonu lub jakiegokolwiek vademecum w sprawach jazzu. Ma charakter eseju wypełnionego rozważaniami, zawierającego nieco informacji i dużo zupełnie osobistych impresji. Jest pochyleniem się nad problemem. Zagadnienie rozlewa się szeroko, obejmuje obszar ogromny, omywa różne dziedziny współczesnej kultury, wiąże się nierozerwalnie z codziennością tak jak obyczaj i sztuka przenikają się we współczesności ze zjawiskiem trudnym i socjologicznie mało zbadanym, a zwanym na co dzień życiem rozrywkowym. Czy książka ta odpowie generalnie na pytanie: co to jest jazz? Chyba nie, chociaż jej ambicją jest zawarcie i przekazanie czytelnikowi pewnego kompendium. Powstaje jednak zagadnienie, czy w ogóle można na takie pytanie odpowie-dzieć.

      U brzegów jazzu