Filip Springer ist ein Reporter und Fotograf, dessen Arbeit sich auf die Erforschung polnischer Umgebungen und Architektur konzentriert. Seine journalistischen Arbeiten zeichnen sich durch tiefgreifende Einblicke in die gesellschaftlichen und architektonischen Veränderungen aus, die Polen geprägt haben. Mit seinem unverwechselbaren Stil fängt er den Zeitgeist ein und enthüllt oft weniger bekannte Geschichten und Perspektiven. Seine Werke werden für ihre intellektuelle Tiefe und ihre fesselnde Erzählweise geschätzt.
„Wie kann ein Dorf einfach verschwinden?“ - mit archäologischer Präzision ergründet Filip Springer die Geheimnisse der ehemaligen Bergbau-Stadt Kupferberg in Niederschlesien. 1311 wird der Ort in Polen erstmals erwähnt. Heute existiert Kupferberg nicht mehr. Nur eine Flasche Bier und ein Porzellanverschluss sind übrig, als sich Filip Springer mit archäologischer Präzision daranmacht, die Geheimisse der verschwundenen Stadt zu ergründen. Der Bergbau lässt das Dorf in idyllischer Lage wachsen. Keiner der vielen Kriege bis zum Zweiten Weltkrieg kann ihm etwas anhaben. Danach wird aus Kupferberg Miedzianka, eine Stadt, die wiederaufgebaut und zu einem Zentrum des Abbaus von Uran wird. Bis der Untergrund durchlöchert ist und man dort nicht mehr leben kann … Filip Springer zeichnet die Geschichte eines langsamen Untergangs nach. Eine Chronik spannend wie ein Roman.
Die Bahnhöfe von Warschau und Kattowitz, der Posener Rundling, die Wetterstation auf der Schneekoppe, der Chemiepavillon und der Supermarkt Supersam in Warschau – sie alle sind Ikonen der Moderne, entstanden in der Volksrepublik Polen. Finden sie bei den einen große Anerkennung, gelten sie anderen als scheußliche, zum Abbruch verurteilte Baracken. Warum sorgen diese Gebäude für solche Kontroversen? Wie waren die Umstände ihrer Entstehung und warum gibt es einige von ihnen bereits nicht mehr? Der Reportageband „Kopfgeburten“ schildert nicht nur die Schicksale dieser Bauwerke, sondern auch die Geschichten ihrer Schöpfer. Filip Springer zeigt diese Architekten als Menschen aus Fleisch und Blut, versucht ihre Beweggründe und künstlerische Haltung zu verstehen sowie nachzuvollziehen, auf welche Weise sie ihre Ideen in einem System der Planwirtschaft realisierten.
Offers a photographic tour of the iconic house of a Polish architect couple:
Oskar Hansen, member of Team 10, and his wife, Zofia. This book is both a
portrait of a specific dwelling and a larger analysis of the very idea of
architects' houses and their relationship to their owners' work.
Wydanie dwujęzyczne. Portret domu Zofii i Oskara Hansenów w Szuminie,
najpełniejszej architektonicznej realizacji idei Formy Otwartej. Do niedawna
znany tylko wtajemniczonym, w tej książce zostaje pokazany z różnych
perspektyw. Ponad sto doskonałych zdjęć Jana Smagi oraz teksty Aleksandry
Kędziorek i Filipa Springera (który Hansenów przybliżył już w wydanym w 2013
roku Zaczynie) uzmysławiają, w jaki sposób można o przestrzeni myśleć,
przeżywać ją, tworzyć – a raczej współtworzyć. Architektura jest tu bowiem
„chłonnym tłem” wydarzeń codziennego życia. Dom w Szuminie, budowany od 1968
roku, to jeden z niewielu projektów Hansenów zrealizowanych zgodnie z ich
życzeniem. Jego szczególną atmosferę współtworzą ślady działalności i pasji
Hansenów – umieszczone wokół domu instrumenty dydaktyczne do nauki podstaw
kompozycji; stalowa struktura z biennale w Wenecji z 1977 roku, po której pnie
się winorośl i drewniany gołębnik, który, jak uważała Zofia Hansen, był
najdoskonalszym dziełem jej męża. Jan Smaga urodził się w 1974 roku. Fotograf.
Od 1999 roku pracuje w duecie z Anetą Grzeszykowską. Autor wielu serii
fotograficznych, instalacji i obiektów. Jego prace wielokrotnie wystawiano w
Polsce i za granicą. Aleksandra Kędziorek urodziła się w 1987 roku. Kuratorka,
krytyczka i historyczka sztuki. Współredaktorka (wraz z Łukaszem Rondudą)
książki Oskar Hansen – Opening Modernism (MSN 2014). Obecnie koordynuje w
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie projekt badawczy poświęcony twórczości
Hansenów. Filip Springer urodził się w 1982 roku. Reporter i fotograf.
Regularnie współpracuje z mediami ogólnopolskimi i lokalnymi. Publikował
między innymi w „Polityce”, „Rzeczpospolitej”, „Przekroju, „Newsweeku”,
„Wysokich Obcasach”. Autor wielu książek, m.in. bestsellerowych Źle urodzonych
(Karakter 2012) oraz Zaczynu (Karakter, MSN 2013).
Following an international conference organized at the Museum of Modern Art in
Warsaw in 2013, this book analyzes diverse aspects of the architectural,
theoretical, and didactical oeuvre of Oskar Hansen, who was the Polish member
of Team 10, a group of architects that challenged standard views of urbanism
more than fifty years ago.
Lying at the crucible of Central Europe, the Silesian village of Kupferberg suffered the violence of the Thirty Years War, the Napoleonic Wars, the World War I. After Stalin's post-World War II redrawing of Poland's borders, Kupferberg became Miedzianka, a town settled by displaced people from all over Poland and a new center of the Eastern Bloc's uranium-mining industry. Decades of neglect and environmental degradation led to the town being declared uninhabitable, and the population was evacuated. Today, it exists only in ruins, with barely a hundred people living on the unstable ground above its collapsing mines. Springer catalogs the lost human elements: the long-departed tailor and deceased shopkeeper; the parties, now silenced, that used to fill the streets with shouts and laughter, and the once-beautiful cemetery, with gravestones upended by tractors and human bones scattered by dogs. In Miedzianka, Springer sees a microcosm of European history, and a powerful narrative of how the ghosts of the past continue to haunt us in the present--Provided by the publisher.
Nowe, zaktualizowane i poszerzone o kilka dodatkowych reportaży, wydanie
kultowej książki o polskiej architekturze PRL-u. Dworce w Warszawie i
Katowicach, poznański Okrąglak, Obserwatorium Meteorologiczne na Śnieżce,
warszawski Pawilon Chemii i Supersam, wreszcie głośne ostatnio Emilia i
Cracovia... Zdaniem jednych – budynki zasługujące na podziw i uznanie, zdaniem
innych – ohydne komunistyczne baraki, które należy zrównać z ziemią. Dlaczego
budzą takie kontrowersje? Jakie były okoliczności ich powstania i dlaczego
niektórych z nich już nie ma? Czy i jak w ciągu kilku lat od pierwszego
wydania książki zmienił się status tej architektury? Źle urodzone to
fascynująca opowieść nie tylko o przedziwnych losach budynków, ale też o ich
twórcach. Na kartach książki pojawiają się portrety czołowych postaci polskiej
architektury, m.in. Marka Leykama, Henryka Buszki i Aleksandra Franty, Jerzego
Hryniewieckiego, Zofii i Oskara Hansenów, Mieczysława Króla, Haliny
Skibniewskiej, Jerzego Sołtana. Filip Springer przedstawia ich jako ludzi z
krwi i kości, stara się zrozumieć ich motywacje i twórcze postawy oraz
pokazuje, w jaki sposób realizowali oni swoje pomysły w systemie gospodarki
nakazowo-rozdzielczej. Całość ilustruje ponad dwieście kolorowych fotografii –
archiwalnych oraz współcześnie wykonanych przez autora, dokumentujących obecny
stan niegdysiejszych ikon nowoczesności. Książka jest pokłosiem projektu Źle
urodzone, którego współautorem jest architekt, Marek Woźniczka.
Kupferberg – Miedzianka, niewielkie miasteczko nieopodal Jeleniej Góry,
którego nie ma. Tak jak nie ma gospody Ratuszowej, gdzie miejscowe panie,
plotkując przy jednym ze stolików, krzywiły się zniesmaczone, gdy ich mężowie
śpiewali „Gdybyś miał jeszcze jedną teściową, to…”. Nie ma zabaw, podczas
których Martin Lachmann grał na saksofonie, a dookoła wirowały roztańczone
pary. Nie ma również browaru, papierni, zakładu kamieniarskiego, warsztatów
rzemieślniczych. Nie ma pani Trenkler, która szyła koszule, pań Assmann i
Alex, które zajmowały się pościelarstwem, pani Bräuer, która handlowała masłem
i jajkami. Nie ma cmentarza przy drodze do Mniszkowa z widokiem na Rudawy
Janowickie, a w okolicy do dziś wspomina się, jak płyty nagrobne wyciągano z
ziemi ciągnikami, a psy rozwlekały po całej wiosce ludzkie kości. Filip
Springer przez ponad dwa lata szukał odpowiedzi na pytanie, dlaczego
miasteczko z siedmiowiekową tradycją zniknęło z powierzchni ziemi. Czy stało
się tak na skutek zniszczeń spowodowanych rabunkowym wydobyciem uranu przez
Rosjan prowadzonym tutaj w latach 1948 – 1952? Czy też opowieści o szkodach
górniczych zostały wymyślone przez władzę jako pretekst do wyburzenia miasta i
ukrycia tajemnicy z przeszłości? 'Filip Springer nazywa siebie domorosłym
archeologiem i wyrusza na Dolny Śląsk. Pędzelkiem, delikatnie, szczegół po
szczególe odkrywa i odtwarza fascynującą historię Kupferbergu – Miedzianki,
niewielkiego miasteczka między Jelenią Górą a Kamienną Górą, i jej
mieszkańców. Kiedyś Kupferberg był miastem górników, przez chwilę perłą
turystyczną i wytchnieniem dla kuracjuszy. Położony na szczycie, przez
sześćset lat opierał się zawieruchom wojennym. Aż dotarła do niego Armia
Czerwona i odkryto w pobliżu rudę uranu… Tę reporterską opowieść czyta się z
zapartym tchem, jak książkę sensacyjną, chociaż wiadomo, że zakończenie jest
zupełnie niehollywoodzkie.' Ewa Winnicka
Od pierwszego wydania Wanny z kolumnadą minęło siedem lat. Trochę się jednak w
tym czasie zmieniło. Mamy w końcu ustawę krajobrazową, której tak wyczekiwał
Marcin Rutkiewicz, jeden z bohaterów tekstu Jesteś tylko spojrzeniem. Mamy też
prężne ruchy miejskie, które domagają się harmonii i ładu przestrzennego w
polskich miastach. Mamy całą masę architektonicznych ikon. Ale mamy i
specustawę mieszkaniową, która pozwala deweloperom budować swoje osiedla gdzie
popadnie i bez uwzględniania miejscowych planów zagospodarowania
przestrzennego. I mamy ukryte w ziemi blizny po prawie trzech milionach drzew,
które wycięto w Polsce w ciągu zaledwie kilku miesięcy obowiązywania
znowelizowanej ustawy o ochronie przyrody zwanej lex Szyszko. Tym wszystkim
zmianom na lepsze i na gorsze zostały poświęcone uzupełnienia poszczególnych
tekstów, a także nowe reportaże, które zamieszczamy w tym wydaniu. Wanna z
kolumnadą z roku 2020 jest prawie dwa razy dłuższa niż ta z roku 2013.
Przybyło tematów, wątków i ciągów dalszych. Cała ta nowa-stara opowieść kończy
się zaś reportażem o problemie polskiej przestrzeni, którego w ogóle nie
widać, za to bardzo dobrze słychać. Do bólu oczu dołączył ból uszu.